O doczesności
W mediach niepodzielnie panują komentarze na temat wygłoszonego expose, a mnie dopadły rozmyślania o nietrwałości dóbr doczesnych. Wszyscy z lubością oddajemy się masowemu zbieractwu. Zbieramy książki, zdjęcia, filmy, porcelanę, gadżety elektroniczne i nieskończoną ilość czegokolwiek innego. Jak się jednak nad tym dobrze zastanowić, cały ten nasz wysiłek na nic się zdaje. Przecież i tak nie weźmiemy swoich kolekcji ze sobą - wiadomo dokąd. No a skoro nie weźmiemy, to w najlepszym razie one zostaną do dyspozycji ewentualnych spadkobierców. Nawet przy założeniu, że nasi najbliżsi będą czuli do naszych ukochanych kolekcji jakikolwiek sentyment, oraz będą mieli po temu warunki, to już dla kolejnego pokolenia będą to nic nie znaczące śmieci. W znakomitej większości już pierwsze pokolenie uzna dorobek naszego życia za bezwartościowy balast. I będą mieli rację. Wszystkie te rzeczy mają znaczenie tylko dla nas i w połączeniu z nami.
Dlatego zdrowiej dla nas samych będzie zachować umiar w ekscytowaniu się zaspokajaniem potrzeb, których w istocie nie mamy.
Komentarze
Prześlij komentarz